wtorek, 21 grudnia 2010

Kolejna zaprzepaszczona normalność.
Kolejne bezsensowne angażowanie się w przereklamowane uczucia.
 
 Pierdolę.

Czasem kiedy mówię: "u mnie w porządku" chciałabym, żeby ktoś spojrzał mi w oczy, uściskał mnie mocno i powiedział "wiem, że wcale tak nie jest".

 Can't keep down a girl who loves music.

środa, 1 grudnia 2010

"- Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad Tobą, gdy śpisz.
- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. - Jak to, zapomniałeś?
Miałam na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu. - I natychmiast potem
niebo pękło w stubłysku. - Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam. - Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec. - Masz słuszność,
widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze? - O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.
- Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie płaczę.
- I to juź wszystko? - Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta. - Bądź spokojna,
odejdę stąd. - Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie naruszając kości. - Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co. - Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina."

Wisława Szymborska - "Na wieży  Babel"

niedziela, 28 listopada 2010

Pełnoletność od 5:10.
Lecz nic się nie zmieni.

Lubię śnieg. I zieloną herbatę z płatkami róży.
I spokój, i wytchnienie od problemów.

Brakuje jeszcze wolnego czasu, wypadów na lodowisko i jakiejś imprezy.
Are you seeing your own death
and selling it to me

sobota, 23 października 2010

Ciąg dalszy jesiennych konfrontacji z życiem.
Zmiana niepewności na spokój. 

Trochę więcej czytam. 
Trochę więcej siedzę sama.
Ale to dobrze.
Łatwiej jest mi teraz wszystko poukładać sobie w główce.

"Lubię takie pieprzone, drobne rzeczy, jak trzymanie za rękę i szczery uśmiech."

Jestem furiat oczekujący cudów
Całą parą, na cały regulator.

niedziela, 3 października 2010

Wrzesień miał być powrotem do codzienności, od której tak bardzo, lecz nieskutecznie, chciałam się oderwać.
Jednak kilka powodów ciągnęło mnie z powrotem do szkoły.
Na jeden widocznie musiałam trochę dłużej poczekać...

Wiele zmian.
Te same problemy. Plus kilka nowych.

Co do listopada - myliłam się. Będzie jeszcze gorzej.
Nadchodzi próbna matura...

Kiedy zapadnie zmierzch,
Cienie otoczą cię ze wszystkich stron...

czwartek, 2 września 2010

Jak trudno jest napisać coś sensownego na początku września.
Choć myślę, że w listopadzie będę miała z tym tyle samo problemów.

Nie wiem co chcę w życiu robić.
Nie mam pojęcia w jaki sposób zorganizować sobie wolny czas.
Teatr, flet, śpiew, zespół.
Jeszcze do tego zajęcia z fizyki i przygotowanie do matury...
Niech doba trwa trzy razy dłużej.

Ta noc bezsenna to przez wiatr
Dla wisielca w trąby dmie,
A ta pustka, ta pustka, ta pustka
 

To najpewniej głód...

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Ej, nudno tak jakoś.
I gorąco.

sobota, 14 sierpnia 2010

Coraz bliżej szkoła.
Hura, nie mogę się doczekać...

Dobrze mieć nowych znajomych.
Ale takich na dłużej niż dwa spotkania.

Przydałaby się pomoc w podejmowaniu słusznych decyzji.

"Są tacy, którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od samego życia. Zamyka się w sobie."

Wzięło mnie na jakieś miłosne cytaty.
Najgorsze jest to, że w ich większości odnajduję coś ze swojego życia.
Hmmm, a może jak zwykle przesadzam?

Ja stygnę, a ty śpisz
Tracę wdzięk
Nim przepotworzę się
Przestań śnić

sobota, 31 lipca 2010

Koniec miesiąca.
Połowa lata, połowa wakacji.

Nowe znajomości, wciąż te same emocje.
Dobrze, że istnieje osoba, która napędza mnie emocjonalnie.
Bez niej nie mogłabym cieszyć się z nadmiaru wolnego czasu.

Czemu, gdy zniszczę fundamenty przyjaźni, miłości, nie potrafię ich odbudować?
Nawet nie potrafię uwierzyć, że da się jeszcze coś naprawić.

Noc otuli Cię,
gdy eteryczna magią Cię uwiodę...

wtorek, 29 czerwca 2010

Nie lubię gdy ktoś decyduje za mnie.
To takie niesympatyczne.

Coraz bardziej zaczynam wybrzydzać.

Tysiąc myśli na sekundę.
Wrr, Nienawidzę tego stanu.

Nie potrafię tak żyć.
Eej, człowieku, zdecyduj się! Zrób coś, bo oszaleję!

Tak jak śmierć pożąda kata...

piątek, 25 czerwca 2010

Elo, wakacje.

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Chciałabym nasłodzić, że jest fajnie, cudownie i tak dalej.
Ale zawsze jak się z czegoś baaardzo cieszę, to po kilku dniach (albo nawet godzinach) wszystko się psuje.

Więc nic nie piszę.
Ale niech się nic pod tym względem nie zmienia.

Oczekuję jakieś jutrzejszej masakry.
W środę też.
Ech, ogółem z nauką może być do dupy...

Idą na dno,
gdzie smutek już skonał.

niedziela, 6 czerwca 2010

Nie, nie, nie!
Znowu poniedziałek! Znowu beznadziejny tydzień!
A tak dobrze mi się siedziało w domu... I nic nie robiło...

Błagam o jak najszybszy początek wakacji.
Taką totalną beztroskę...

Dwa tygodnie, dwa tygodnie...
Później nie obchodzi mnie już nic.

And I wish I could grow up,
Wish I could be well behaved,
But every time I look him in the eye,
I send him to the grave.

czwartek, 3 czerwca 2010

Od kilku dni zbieram się, aby coś napisać.
Ale albo brak mi czasu, albo pomysłu na treść postu.
Obiecuję poprawę.

Czuję, że te wakacje będą niezapomniane.
Jak na razie zapowiada się, że spędzę je w cudownym towarzystwie.
I niech tak zastanie...

"Jedyne zasady jakich się trzymam, to zasady gramatyki
a ona, nie bez powodu mówi, że
spokój występuje tylko w liczbie pojedynczej."
Malujesz szminką usta, 
Na policzkach tusz.

sobota, 22 maja 2010

Dzień po imprezie.
Było fajnie, nawet bardzo, ale...

Nie wszystko po mojej myśli.
Chyba za dużo wymagam.
Od siebie i od innych.

Mój pierwszy własnoręcznie uszyty pluszak.
Może będzie następny.



And you lied to me right to my face
And your best friend's ex-girlfriend's
Younger sister's mate, knew before I did

poniedziałek, 10 maja 2010

Po upojnym wypoczynku nadszedł czas na powrót do szarej i nudnej rzeczywistości.

Źle się zaczęło.
I źle się skończy.

Uwolniłam się.
Już tylko go uwielbiam...

I płacz i tańcz na szkle walca.

piątek, 7 maja 2010

Caaaaały weekend zmarnowany.
Spanie do 12 i nic sensownego poza tym.

Coraz bardziej negatywnie nastawiona do szkoły.
Nie wróży to nic dobrego...

Spróbuj utrzymać równowagę.

Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
Tylko suknia mnie zdradzi szelestem...

niedziela, 2 maja 2010

A jeszcze rano cieszyłam się z tej soboty.
Później było coraz gorzej.

Nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli.
Miałam zrobić świetne wrażenie, okręcić kogoś wokół palca, dobrze się bawić.
Nie tym razem...

Nie będziesz mi mówić co mam robić.

But I kissed him just to get some information,
I used my body and his desperation.

wtorek, 27 kwietnia 2010

Chora.
Kolejny nudny dzień w domu. Już czwarty.
Ale w czwartek przydałoby się wyjść.

Jak myślę o powrocie do szkoły, to skręca mnie w każdym milimetrze mojego ciała.

Trochę się pozmieniało. I pomieszało.
Teraz będę musiała zmarnować kilka dni (a nawet tygodni) żeby wszystko poukładać.

But I think she's a bitch.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Jest cholernie dziwnie.

Nie potrafię uspokoić swoich myśli.
Nie potrafię zdecydować się na jakąś drogę.

Nie wiem czemu coraz bardziej niszczę sobie życie.
Chyba przestanę się do kogokolwiek odzywać.
Może będzie łatwiej...

Taaaa, róbmy sobie nadzieje jeszcze przez kolejny rok...

I can hang out with myself
I'm old enough now to pretend.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Nie chcę wracać do szkoły.
Tam jest nudno. I głupio.
I ludzie są beznadziejni.
No, poza wyjątkami.

Samotność już nie boli.
Tylko cholernie nudzi.

Coraz mniej znajomych, coraz więcej czasu.
Może powinnam zacząć się płaszczyć przed wszystkimi?

Zadzwoń jeszcze raz.

Gdzieś pomiędzy pożądaniem
Agencje nieruchomości

środa, 7 kwietnia 2010

Koniec świąt.
Bardziej przypominały długi weekend niż święta.
Tylko trochę więcej wrzasku z powodu sprzątania i gotowania.

Znów przywiązuję się do ludzi.
A później będę cierpieć...

Chyba się z niego wyleczyłam.
Trwało to naprawdę długo.
W święta wyrwałam się od myśli z nim związanych.

Ale on jest taki słodki...

My brain and my bones don't want to take, this anymore.

środa, 31 marca 2010

Niespodziewany koniec marca.

Nie wiedziałam, że jednego dnia może mnie spotkać tyle szokujących rzeczy.
I to głównie pozytywnie.

Gdybym tylko mogła tak cudownie spędzić święta...

Nie warto ginąć 
Kiedy walka toczy się.

wtorek, 30 marca 2010

Ostatni dzień.
Chciałabym go w pełni wykorzystać.

Idę na klasówkę ze świadomością mojej nikłej wiedzy na temat magnetyzmu.
Ale ja naprawdę wierzę, że mi się uda.
Że w końcu uwierzę w siebie.

Trzeba obmyślić plan na święta.
Nie mam zamiaru cały czas siedzieć w domu.

A my z harmonii i rozdźwięku
z niecierpliwości strun spragnionych.

sobota, 27 marca 2010

Chłód za oknem.
Chłód w sercu.

Ciepło na twarzy. By nikt nie przypuszczał...

Trzy dni szkoły i koniec zmartwień.
Chociaż na chwilę...

Tracę jednych, zyskuję drugich.
I tak każda moja znajomość kończy się kłótnią, wzajemną nienawiścią, albo podobnym zachowaniem.

Nie liczę na szczęśliwe zakończenie.

Wszystko, w co wierzysz
I to, czym się nudzisz

To jedno i to samo.

czwartek, 25 marca 2010

Rozpoczął się sezon całodniowego przesiadywania na ławkach i jedzenia dużych opakowań lodów.

Nie potrzebuję ciepła.
Nie potrzebuję nikogo, aby być szczęśliwa.

A może nie chcę być szczęśliwa?...

Za mało czasu, by wyjaśnić sobie wszystko.
Dodatkowy brak chęci.

I po co się starać?

Chyba tylko jedna rzecz wraca do normy...


To będzie dobry rok.
Bez rocznic i postanowień,
Bez wspomnień i rozczarowań.

wtorek, 23 marca 2010

Przeraża mnie myśl o najbliższych tygodniach.
I reakcja mojej matki, która usłyszy o codziennych próbach...

Nie umiem rozmawiać.
Nie potrafię ułożyć swoich myśli w sensowne zdania.

I wcale mi to nie ułatwia życia.

Chyba znowu zacznę romansować z samotnością.

Tylko nie mów, że biografie są ciekawsze od doświadczeń.

niedziela, 21 marca 2010

Marcowe biadolenie.
A przecież tragicznie nie jest.

Dobrze się uczę, nie sprawiam kłopotów.
Nie wiem czy moje życie dzięki temu ma ładniejszy kolor.
Ale na razie nie zrezygnuję.

Może wszystko się dobrze potoczy.
Jest szansa na odnalezienie drogi do szczęścia w tej mgle problemów...

Styczeń, luty, maj,
Już wiem, że nigdy nie będziesz mój.

sobota, 13 marca 2010

Wiosno, przybywaj!
Jak jest ciepło, to można chodzić na częstsze spacery, podziwiać każdy odradzający się fragment natury.
Mam dość kolejnych tygodni, w których jest tak ponuro i nijako.

Dużo czytania.
Weekend z Prusem.

Kolejna próba pozbycia się upierdliwych znajomych.
Kolejna próba odnalezienia szczęścia.

Mała zmiana w wyglądzie.

Wiem, dobrze wiem
Potrafię ranić tak jak nikt, przykro mi...

poniedziałek, 8 marca 2010

Poniedziałek, a roboty nie ubywa.
Nawet przybywa.
A ja i tak to olewam.

Pierwsza osoba wie o tym, o czym nikt nie miał się nigdy dowiedzieć.
Ale może to lepiej?

Może pomoże mi zapomnieć. A może pójdzie tak, jak pójść miało na początku...

Chudniemy kobieto, chudniemy!

Znowu nie było nas, tam gdzie coś się działo
Znowu oszukali nas
Znowu się coś pojebało

wtorek, 2 marca 2010

Dam radę.
Z dnia na dzień droga staje się coraz bardziej stroma.
I jeszcze łatwo wpaść w błoto.

Zrób krok w nieznane.
Nie bój się.
Albo poczujesz twardy grunt pod nogami, albo nauczysz się latać...

Poznaję tajniki czytania fotograficznego. Ciekawe.
Gdyby udało mi się osiągnąć zamierzony cel, moje życie byłoby o wieeeele łatwiejsze.

Wszystko nam się śni
Ja tobie, a ty mi

poniedziałek, 1 marca 2010

Marzec.
Będzie wiosna.

Dłuuuga przerwa.
Czas dla rodziny, znajomych. Trochę dla siebie.

Ktoś wprowadzi zmiany w moje życie?

Brak chwili na problemy.
I bardzo dobrze.

Jednak nie umiem mówić "nie".

One, two, three.
I hate me.

środa, 24 lutego 2010

Coraz częstsze przerwy od próby spisania myśli.

Zapierdziel w szkole. Jak nigdy.
Brak wolnego czasu.

Z powodu zajęć pozaszkolnych. I nauki...


Nie pieprz mi o miłości, skoro sam nie wiesz czym ona jest.

Od jutra zmieniam dietę.
nobody raise their voices,
just another night to mourn to.

niedziela, 21 lutego 2010

Szaro, nudno.
Nienawidzę okresu przejściowego między zimą a wiosną.
Moje buty nie wytrzymują tego błota.

Za dużo wymagam.
Od siebie, od innych.

Nie, piegusków nie będzie.
Innych ciastek też.
Nie mam ochoty na kulinarne wynalazki.

Nadszedł czas nauki.
Nawet nie wiem czego się spodziewać.

Nie stanie się nic złego,
Znasz mnie.
Jestem tu,
Myślę tak.

sobota, 20 lutego 2010

W końcu poszłam na koncert zespołu, do którego kiedyś należałam.
Uznałam, że nie mam nic do stracenia.
A na drugim koncercie nie znalazłabym sobie towarzystwa.

W pewnym sensie było miło, w pewnym niezupełnie.
Niektórzy nadal się do mnie nie odzywają, a ja nawet nie wiem czemu jestem winna.

Możliwe, że znów będę ćwiczyć swój śpiew.
To dobrze.
Tylko żeby zajęcia nie zajmowały mojego całego wolnego czasu.

Nie mam co liczyć na niespodziewane spotkanie...
Bad things
Dead things
Sad things have to happen...

środa, 17 lutego 2010

Z okazji dnia kota, wszystkie mruczki mają ode mnie pozdrowienia.

Jestem zła.
I jeszcze nie odkryłam dlaczego.


Nie wiem jak spędzić najbliższą sobotę.
Mam kilka propozycji i nie wiem co byłoby najlepszym rozwiązaniem.
Pójść na koncert z kolegą, na którym nie wiedziałabym co ze sobą zrobić?
Pojechać za miasto z przyjaciółką na cały weekend?

A może pójść na inny koncert, gdzie spotkałabym znajomych, których nie widziałam 3 lata...

Podobno dostanę jutro jakieś podziękowanie za to, że znalazłam się w pierwszej dziesiątce osób, które zebrały najwięcej pieniędzy na WOŚPie.
Oczywiście ze szkoły, ale to i tak jest dla mnie szokujące.
Może dadzą mi smyczkę, albo coś w tym stylu...


I am a rolling wave without the motion,
A glass of water longing for the ocean...

wtorek, 16 lutego 2010

Ładny spokojny dzień.


Powinnam wziąć się za naukę.
Chociaż za to, co jest przyjemne, albo przyniesie jakieś konkretne korzyści.

Próbuję uciec od niezręcznych rozmów.
Ale one i tak mnie dogonią.

Uśmiechnął się!
Ale ja wciąż czekam na więcej.

Gdyby podał mi dłoń, nie wzięłabym całej ręki. Wzięłabym go całego od razu...
 
I poznasz mnie po tych, co
Wciąż tylko mało i mało...

poniedziałek, 15 lutego 2010

Przyszedł jakiś dziwny melancholijny nastrój...

Uff, nie spieprzyłam.
Może dlatego, że dzisiaj odpuściłam sobie przejmowanie się problemami.
Jednej osobie miałam wyjaśnić, czemu jestem na nią zła.
Innej powiedzieć szczerze, co o niej myślę.
Jeszcze innej delikatnie wytłumaczyć, żeby się ode mnie odwaliła.
Nie zrobiłam nic.

Kolejny dzień będzie trochę luźniejszy. Jestem pewna.

As much as I definitely enjoy solitude
I wouldn't mind perhaps
Spending little time with you.

niedziela, 14 lutego 2010

Sralentynki.
Nic nie dostałam, na nic nie liczyłam.
To nawet i lepiej.

Samotność to jednak najlepszy przyjaciel na chłodne niedziele.

Z powodu braku drugiej kobiety w domu, przeprosiłam się z kuchnią.
Mam nadzieję, że nie będziemy się więcej sprzeczać.

A jutro kolejny szkolny poniedziałek. Boję się.
Boję się wstać jutro rano, w cichym domu, zagubiona wśród pustki i ciemności.
Boje się drogi do szkoły, która może ciągnąć się bez końca.
Boję się reakcji ludzi, którzy ujrzą mnie po dwutygodniowej przerwie.
Boję się, że już pierwszego dnia mogę wszystko spieprzyć.

Punkrock t-shirt, black cap and tatoo,
The first things I noticed about you.

sobota, 13 lutego 2010

Powrót do domu.

Samotna podróż pociągiem.
W pobliżu usiadł pewien chłopak, który wciąż spoglądał w moją stronę.
A ja naprawdę liczyłam, że w końcu do mnie podejdzie.

Dwie godziny, które minęły w mgnieniu oka. Szkoda.

Ogromne zaległości muzyczne.
Radio Euro umiliło mi wieczór transmisją koncertu "Pustek".

I nowa miłość od pierwszego wejrzenia:

Ania Dąbrowska & Kasia Nosowska

Znajomy głos każdy, znajoma twarz
Zna mnie tylko z widzenia,
Jadę sam.

czwartek, 11 lutego 2010

Już pięć dni w mieszkaniu siostry.
A ferie się kończą.

Za niczym nie tęsknie.
Tym bardziej za nikim.
Może tylko za huśtawką, którą uwielbiałam odwiedzać o 19.

Nie chcę wyjeżdżać...
Będzie mi brakowało tego widoku z dziesiątego piętra, wiecznego hałasu dochodzącego z zakorkowanej ulicy.
Kotów, które swoją zabawą nie dają spać w nocy.
Pana Ryszarda, który na rachunku z pizzerii narysował piękny uśmiech i napisał słowo "Dziękuję". Który sprawił, że znów nabrałam chęci do życia. (Szkoda że jest żonaty...)

I znów będę musiała się martwić każdym kolejnym dniem...

Jak dobrze nie widzieć że świat to gumowa piłka,
Która już od dawna ma odkręcony wentyl.

sobota, 6 lutego 2010

Pięciodniowa przerwa od pisania.
Od zastanawiania się nad słowami, które potrafiłyby trafnie określić moje problemy.

A połowa ferii już zmarnowana...

Jutro upragniony wyjazd.
I nie będę się martwiła o innych.
Czas wziąć się za siebie.

Czekam na spotkanie. Na rozmowę. Na cokolwiek...

Does he know what I do?
And you'll pass this on, won't you?

niedziela, 31 stycznia 2010

Ostatni dzień stycznia.

Ten miesiąc nie mogę zaliczyć do udanych.
Wręcz przeciwnie.

Pojawiły się dziwne problemy ze zdrowiem.
A niech będzie to coś poważnego.
Wtedy może ktoś zainteresuje się moją osobą...

Dlaczego innym się układa?
Dlaczego jakaś głupia suka odnajduje w swoim życiu szczęście, a ja nawet nie dostaję szansy, żeby szczęścia szukać?

Niedługo zrobię to, czego bałam się zrobić przez całe życie.
Nie będzie powrotu.

Tak łatwo nie znajduje się
Wolnych elektronów
I drugich szans.

czwartek, 28 stycznia 2010

Brak pomysłu na życie.

Za każdym razem, gdy rozpoczyna się dłuższy weekend, dni wolne, chcę, aby ostatni dzień w szkole był najwspanialszym w moim życiu.
Chciałabym, żeby piątek przed feriami właśnie taki był.
Cudowny.
Niezapomniany.


Zakończmy to, czego jeszcze nie zaczęliśmy.


Chciałabym obejrzeć "Amelię". Wśród bliskich.
Położyć się na kanapie i płakać.
Marzyć, że mi też może się tak poszczęścić...

Nie mam nic do powiedzenia Ci.
Nie mam nic do powiedzenia...

środa, 27 stycznia 2010

Zmęczona.
Szkołą.
Życiem.

Nie jestem w stanie skupić się na jednej myśli.

"Czy jestem winny, jeśli tylko powiedziałem, że jest brzydka?
Czy jestem winny, bo nie umiałem zareagować?"


You spent half of your life trying to fall behind
You’re using your headphones to drown out your mind

wtorek, 26 stycznia 2010

Wszystko zaczyna mnie nudzić.

Miało być lżej, a wcale nie jest.
Najchętniej przeleżałabym w łóżku cały tydzień.

Nie radzę sobie w życiu.
Wstydzę się poprosić o pomoc...

Marzenia jednak się nie spełnią.

Jestem furiat oczekujący cudów, bez trudu,
Całą parą, nie dając spać sąsiadom.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Ale dziwnie.

Przecież wszystko jest takie, jak sprzed kilku miesięcy.
Skąd ta nagła zmiana? Skąd chęć lub niechęć do mojej osoby?

Jutro będzie ciekawie. Jestem tego pewna.

A ić sie utop!
To-nie wszystko, a ja z głową ponad wodą płynę dalej,
To-nie wszystko, ale wszystko powiedziane między nami.

niedziela, 24 stycznia 2010

Dwa cztery. Zero jeden. Dwa zero jeden zero.


Poniedziałek, wtorek i koniec katorgi.
Jutro nie będę miała na nic czasu.
A we wtorek czeka mnie 45 minut z niewdzięczną matmą.


W tym tygodniu postaram się. Bardzo bardzo.
Dzień beze mnie będzie dla nich dniem straconym.

I o.


Ile razy byłeś ciałem zanurzonym w dzikie krzaki ciepłą nocą
I rzygałeś marzeniami za 3 złote co przynoszą wiśni smak.

czwartek, 21 stycznia 2010

Życie przekręcone na lewą stronę.
Hmm, a może na prawą?

Pragnę poprawić tę relację. Z całego serca.
Chyba jestem na dobrej drodze.
Ten dyskretny uśmiech.
I spojrzenia...

Jutro chcę zostać doceniona.
Nie na próżno marnowałam kilka godzin.

Niech nikt nie próbuję mi wmówić, że nie będzie dobrze.


Zasypiam w Twoim swetrze,
Chcę pachnieć Tobą cała.

środa, 20 stycznia 2010

Sytuacje bez wyjścia.

Nagle przychodzi coś miłego, a już po kilku minutach świat wali mi się na głowę.
Wszystko co wspaniałe legnie w gruzach, inni każą cieszyć się z życia...

Nie potrafię ukryć się przed losem.


Powiedz mi jak to jest.
Chowasz się, pod kołdrą z kotem śpisz,
Do rana masz czas...

poniedziałek, 18 stycznia 2010

W szkole beznadziejnie, poza szkołą - do zniesienia.

Wreszcie powiedziałam jej w twarz co myślę.
A i tak pewnie uznała, że tylko żartuję...

Edward.
Jedyna istota, która zawsze mnie wysłucha.
I cieszy się, gdy zwracam na niego uwagę.
Uwielbiam go.

I'm developing my sense of humor,
Till I can laugh at my face beneath your feet.

niedziela, 17 stycznia 2010

Weekend jak każdy inny.
Kompletnie zmarnowany.

Nie rozumiem jak można cieszyć się z rzeczy, które mnie doprowadzają wręcz do płaczu...

Tylko ferie mogą mnie powstrzymać od samozagłady.
Dwa tygodnie w innym środowisku, wśród obcych ludzi, którym nie zależy na zniszczeniu mi życia.
Ale one nadejdą dopiero w lutym...

Byle przetrzymać do końca miesiąca.
A później ucieknę.
Od wszystkiego z czym zmuszona jestem stykać się codziennie

I know the pieces fit
'Cause I watched them fall away

czwartek, 14 stycznia 2010

Niepomyślna próba bycia sobą.

Kolejna sytuacja, która nie da mi spokoju przez najbliższe kilka lat.
Totalna kompromitacja.
I jeszcze te zgryźliwe komentarze...

Muszę mniej jeść. I nie angażować się w nic.
Szkoda czasu.


Powiedzieć to samo,
To cofnąć się, czy stanąć?

wtorek, 12 stycznia 2010

Wtorki są beznadziejne.

Dziękuję, że jednak ktoś próbuję się do mnie przybliżyć. Bardzo, bardzo.

Brak mi odwagi.
A może wy zróbcie pierwszy krok?


Za oknem minus pięć
Nie kocham Cię już.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jeden dzień wolnego.
Nic ważnego nie miało się w szkole zdarzyć, więc mogłam sobie na to pozwolić.


Śnieg.
Dużo śniegu.
Nie wiem jak dojdę jutro do szkoły.
Chyba wyjdę pół godziny wcześniej...
Ale i tak kocham zimę.

Mam ochotę na kruche ciasteczka, ciepłe kakałko, dobry film i gromadkę przyjaciół.


Control yourself,
Take only what you need from him.

niedziela, 10 stycznia 2010

Zła kondycja psychiczna.
Skreślam kolejne pozycje z listy osób, którym mogłam choć trochę ufać.
Wszyscy potrafią tylko krzywdzić...

WOŚP.
Suma uzbieranych pieniędzy: 301,5 zł.
Z roku na rok coraz gorszy wynik.
I jeszcze zdanie sobie sprawy, że nie warto próbować odnowić dawną przyjaźń.

Konieczne są zmiany.
W wyglądzie, w zachowaniu.
Wolę być zimną suką, niż pieprzyć sobie życie przez uszczęśliwianie innych.
Koniec z tym wszystkim.




Look into my eyes,
It's the only way you'll know I'm telling the truth.

piątek, 8 stycznia 2010

Koniec pewnego etapu. Chyba tego gorszego.

Teraz trzeba czerpać z życia garściami.
Wiedzieć co się chce. Co jest ważne.
Wtedy się uda.

Dziwna niepewność. Takiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam.

I nie wiem co myśleć.
Przecież powinnam być pewna, że będzie dobrze. Wszystko poszło tak jak powinno.

Ale ja się boję.
Przeraźliwie.

A dzisiaj też było miło...


This is our decision to live fast and die young.
We've got the vision, now let's have some fun.

czwartek, 7 stycznia 2010

I do przodu.

Pfff.

Piątek i koniec szkolnej katorgi!
Wystarczy przeżyć jutrzejszą chemiczną masakrę...

Hmm, czyżby ludzie przypomnieli sobie o moim istnieniu?

To miłe.
Ale mam nadzieję, że nie chwilowe.

Więc
kokodżambo i do przodu!

Wolę teraz hałas,
Cisza nie uspokaja.

wtorek, 5 stycznia 2010

Argh, mam dość! Nie mam siły się uczyć!

Ostatnie dni przed radą pedagogiczną i nagle okazało się, że mogę mieć lepsze oceny. Stać mnie podobno na więcej niż same 2 i 3. Przez 3 dni zmuszają do nauki chemii, biologii, historii, fizyki, polskiego...

Czuję, że się nie wyrobię...
Więc liczę na litość nauczycieli.


Dziś róbcie wszystko byle jak.

Zaśnij spokojnym psem
I zaufaj na komendę.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Strach uzasadniony.
Jutro może być gorzej.

Dzień drapania się w łokieć.

Uśmiechnij się do mnie, porozmawiaj.
Przecież wiesz, że na to czekam.

Teraz mamy czas
zgubić się i zatrzeć ślad.

niedziela, 3 stycznia 2010

Boję się jutra.

Słońce nie operuje tu mocno,
a ludzie uśmiechają się sporadycznie.

Ona coraz śmielszą ma chęć
I w kuchni palnik z gazem

piątek, 1 stycznia 2010

Coś trzeba napisać.
Tak na dobry początek roku.

Impreza sylwestrowa - niczego sobie. Byłoby wspaniale, gdyby nie nagła histeria pewnej koleżanki...

Ale spoko. Nie żałuję, że się tam wybrałam.

Najlepszego w 2010 roku!

I niech nowy rok będzie lepszy od poprzedniego. :>

Bo taki podzielony na części jestem, zupełnie do niczego,
poskładaj tak, jak dziecko składa klocki lego.