niedziela, 25 grudnia 2011

Wesołych.

Żebym dostała upragniony spokój.
Żebym wszystkie problemy nagle zniknęły.
Żebym schudła. I to tak porządnie.

I żeby ktoś mi wytłumaczył, czym jest szczęście.

środa, 7 grudnia 2011

Nic się nie układa.
Może być jeszcze gorzej.
Norma.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Życie to nie bajka.
Coraz bardziej to sobie uświadamiam.


Wykorzystaj i porzuć, jak zwykle.


Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.


Pełen słoik słonych wspomnień...

wtorek, 15 listopada 2011

Pierwsze sprawdziany, pierwsze kolokwia...
Chociaż jedna 5 już się pojawiła.

Choroba zniknęła, ale katar pozostał.
Przy okazji wszyscy wokół są zarażeni.

Takich rzeczy się nie robi.
Zapłacisz za to.
I nigdy tych chwil nie będziesz wspominał dobrze.

Zemsta, zemsta...

czwartek, 10 listopada 2011

Nie rozumiem.
A chciałabym bardzo.
Świat byłby nudny bez wszystkich emocjonalnych sekretów, ale czasem przydałyby się konkrety.

Długa, męcząca, sześciogodzinna nauka.
Tylko żeby była jeszcze owocna...

Czas, czas, czas.

sobota, 5 listopada 2011

Tak zwyczajnie.
Bez fajerwerków.

Sukces dnia?
Potrafiłam odmówić.

Przejechać tyle kilometrów i widzieć mnie przez 3 godziny...


Antybiotyk.

piątek, 4 listopada 2011

Jeden problem mniej.
Nie wiem czy dobrze się to skończyło.


Jednak przydałaby mi się osoba, która zaopiekowałaby się mną w tych ciężkich chwilach.


Weźcie mnie na pyszną kawę!

środa, 2 listopada 2011

Zrobiłam.
Aż za dużo.
I nie wiem czemu, ale to mnie śmieszy.
Ciekawe komu będę musiała się tłumaczyć.


Znajdź czas na konkrety pośród wszystkich godzin lenistwa.

Tak dawno nie byłam chora...

niedziela, 30 października 2011

Nic nie zrobiłam, jeszcze bardziej żałuję.

Codzienność.

Długi weekend i brak konkretnych planów.
Poszłabym z kimś na spacer.


Nie myśleć o niczym.
Nie musieć już nic.

Szczęścia.

piątek, 28 października 2011

Muszę to zrobić.
Najwyżej później będę żałować.

środa, 26 października 2011

Popieprzone PKP.
Tyle wolnego i nawet do domu jechać nie można.


A teraz spróbujmy wszystko naprawić.
Tak po prostu...


Nowa filozofia życia.
Powiedz "kocham" i urwij kontakt.
Cudownie.

Brakowało mi dobrej kawy.

poniedziałek, 24 października 2011

W oczekiwaniu na cud.


I znowu robię sobie krzywdę. Robię innym krzywdę.
Niszczę to, co tak wspaniale się zaczęło.

Stare dobre czasy.


Nie radzę sobie, ktoś chętny mi pomóc?

niedziela, 23 października 2011

Monotonność weekendowa.
Która powoli przestaje mi się podobać.

Przestań!
Psujesz mi całą zabawę.

Do cholery, i co ja jutro zrobię?

help?

czwartek, 20 października 2011

Dziwny okres w moim życiu.
Niech ktoś mnie odwiedzi!


Jak łatwo sprawić, bym poczuła się niepotrzebna.

Nienawidzę takiej "szczerości".



Zrób coś z sobą.
Nie wiem, może zniknij.

wtorek, 18 października 2011

Chcę, aby się spełniło.

niedziela, 16 października 2011

Jest 100.


Zajmij się tym co ważne.
Oni przestaną istnieć...

Kasa się kończy.

czwartek, 13 października 2011

Zimno.
Chyba pierwszy raz w życiu wcale mnie to nie cieszy.

Lubię  gdy ktoś zwraca na mnie uwagę.
Ale takiej ilości osób już nie ogarniam.


Zawsze jak jest pięknie pojawi się jeden mały element, nie pasujący do reszty układanki.

środa, 12 października 2011

Taki stan mi odpowiada.

Przyjaźń.
Już dawno zapomniałam o tym słowie.
Najwyższy czas sobie przypomnieć.

Czekam, aż ktoś zrobi mi rano jajecznicę.

poniedziałek, 10 października 2011

A spróbuj teraz wszystko popsuć.

Dobry start. To dziwne, ale prawdziwe.

Znana i lubiana...
Weźcie mnie obudźcie.

Nie kombinuj, nic z tego nie będzie.
Nie zaczynaj czegoś, co jest bez sensu.
I tak wszystko skończy się tak samo.

piątek, 7 października 2011

Uczyć się!


Zacznij normalnie spać.
Bo nie wyrobisz.

Jak pretensje, to nie do mnie.

środa, 5 października 2011

Przestańcie tyle pierdolić.


I pamiętajcie o krótkoterminowych marzeniach.




Chcę więcej snu.

wtorek, 4 października 2011

Nowość. Nowa przestrzeń, nowe towarzystwo, nowe buty. Nowe życie.
Tylko go nie spieprzyć.

Napisać, czy nie?
Cholernie trudne
jest zdecydować
co jest ważne,
a co bez znaczenia.

Jutro
zobaczyć świat o 9,
zanieść zdjęcia,
kupić jebany kabel,
spotkać Gośkę o 11,
umrzeć,
pojechać tramwajem,
znów umrzeć
i nie starać się być
najwspanialszym człowiekiem,
bo i tak nie wyjdzie.
Nigdy.

czwartek, 5 maja 2011

Po maturach zmieniam swoje życie.
Wygląd, podejście do różnych spraw.
Wreszcie będę miała trochę czasu dla siebie. Tylko dla siebie.


Ale jeszcze nie dziś.
Po maturach.

"Za dużo widzę, zbyt mocno czuję."

See how I leave with every piece of you
Don’t underestimate the things that I will do

sobota, 12 lutego 2011

Stu.
Ostatnia nadzieja. A jeśli nie, to na pewno jedna z ważniejszych.

Byle przeżyć. Byle wszystko się udało.

Pamiętaj, punkt czwarty.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Nowy rok.
Te same problemy.

Nadzieja lubi osoby żyjące marzeniami. Nadzieja lubi szeptać do ucha tak długo, że zwykłe „cześć” zamienia się niemal w wyznanie miłości.

 Już nie ma tego chłopca i nie ma tej dziewczyny
Zestarzeli się albo nigdy ich nie było