środa, 31 marca 2010

Niespodziewany koniec marca.

Nie wiedziałam, że jednego dnia może mnie spotkać tyle szokujących rzeczy.
I to głównie pozytywnie.

Gdybym tylko mogła tak cudownie spędzić święta...

Nie warto ginąć 
Kiedy walka toczy się.

wtorek, 30 marca 2010

Ostatni dzień.
Chciałabym go w pełni wykorzystać.

Idę na klasówkę ze świadomością mojej nikłej wiedzy na temat magnetyzmu.
Ale ja naprawdę wierzę, że mi się uda.
Że w końcu uwierzę w siebie.

Trzeba obmyślić plan na święta.
Nie mam zamiaru cały czas siedzieć w domu.

A my z harmonii i rozdźwięku
z niecierpliwości strun spragnionych.

sobota, 27 marca 2010

Chłód za oknem.
Chłód w sercu.

Ciepło na twarzy. By nikt nie przypuszczał...

Trzy dni szkoły i koniec zmartwień.
Chociaż na chwilę...

Tracę jednych, zyskuję drugich.
I tak każda moja znajomość kończy się kłótnią, wzajemną nienawiścią, albo podobnym zachowaniem.

Nie liczę na szczęśliwe zakończenie.

Wszystko, w co wierzysz
I to, czym się nudzisz

To jedno i to samo.

czwartek, 25 marca 2010

Rozpoczął się sezon całodniowego przesiadywania na ławkach i jedzenia dużych opakowań lodów.

Nie potrzebuję ciepła.
Nie potrzebuję nikogo, aby być szczęśliwa.

A może nie chcę być szczęśliwa?...

Za mało czasu, by wyjaśnić sobie wszystko.
Dodatkowy brak chęci.

I po co się starać?

Chyba tylko jedna rzecz wraca do normy...


To będzie dobry rok.
Bez rocznic i postanowień,
Bez wspomnień i rozczarowań.

wtorek, 23 marca 2010

Przeraża mnie myśl o najbliższych tygodniach.
I reakcja mojej matki, która usłyszy o codziennych próbach...

Nie umiem rozmawiać.
Nie potrafię ułożyć swoich myśli w sensowne zdania.

I wcale mi to nie ułatwia życia.

Chyba znowu zacznę romansować z samotnością.

Tylko nie mów, że biografie są ciekawsze od doświadczeń.

niedziela, 21 marca 2010

Marcowe biadolenie.
A przecież tragicznie nie jest.

Dobrze się uczę, nie sprawiam kłopotów.
Nie wiem czy moje życie dzięki temu ma ładniejszy kolor.
Ale na razie nie zrezygnuję.

Może wszystko się dobrze potoczy.
Jest szansa na odnalezienie drogi do szczęścia w tej mgle problemów...

Styczeń, luty, maj,
Już wiem, że nigdy nie będziesz mój.

sobota, 13 marca 2010

Wiosno, przybywaj!
Jak jest ciepło, to można chodzić na częstsze spacery, podziwiać każdy odradzający się fragment natury.
Mam dość kolejnych tygodni, w których jest tak ponuro i nijako.

Dużo czytania.
Weekend z Prusem.

Kolejna próba pozbycia się upierdliwych znajomych.
Kolejna próba odnalezienia szczęścia.

Mała zmiana w wyglądzie.

Wiem, dobrze wiem
Potrafię ranić tak jak nikt, przykro mi...

poniedziałek, 8 marca 2010

Poniedziałek, a roboty nie ubywa.
Nawet przybywa.
A ja i tak to olewam.

Pierwsza osoba wie o tym, o czym nikt nie miał się nigdy dowiedzieć.
Ale może to lepiej?

Może pomoże mi zapomnieć. A może pójdzie tak, jak pójść miało na początku...

Chudniemy kobieto, chudniemy!

Znowu nie było nas, tam gdzie coś się działo
Znowu oszukali nas
Znowu się coś pojebało

wtorek, 2 marca 2010

Dam radę.
Z dnia na dzień droga staje się coraz bardziej stroma.
I jeszcze łatwo wpaść w błoto.

Zrób krok w nieznane.
Nie bój się.
Albo poczujesz twardy grunt pod nogami, albo nauczysz się latać...

Poznaję tajniki czytania fotograficznego. Ciekawe.
Gdyby udało mi się osiągnąć zamierzony cel, moje życie byłoby o wieeeele łatwiejsze.

Wszystko nam się śni
Ja tobie, a ty mi

poniedziałek, 1 marca 2010

Marzec.
Będzie wiosna.

Dłuuuga przerwa.
Czas dla rodziny, znajomych. Trochę dla siebie.

Ktoś wprowadzi zmiany w moje życie?

Brak chwili na problemy.
I bardzo dobrze.

Jednak nie umiem mówić "nie".

One, two, three.
I hate me.