niedziela, 31 stycznia 2010

Ostatni dzień stycznia.

Ten miesiąc nie mogę zaliczyć do udanych.
Wręcz przeciwnie.

Pojawiły się dziwne problemy ze zdrowiem.
A niech będzie to coś poważnego.
Wtedy może ktoś zainteresuje się moją osobą...

Dlaczego innym się układa?
Dlaczego jakaś głupia suka odnajduje w swoim życiu szczęście, a ja nawet nie dostaję szansy, żeby szczęścia szukać?

Niedługo zrobię to, czego bałam się zrobić przez całe życie.
Nie będzie powrotu.

Tak łatwo nie znajduje się
Wolnych elektronów
I drugich szans.

czwartek, 28 stycznia 2010

Brak pomysłu na życie.

Za każdym razem, gdy rozpoczyna się dłuższy weekend, dni wolne, chcę, aby ostatni dzień w szkole był najwspanialszym w moim życiu.
Chciałabym, żeby piątek przed feriami właśnie taki był.
Cudowny.
Niezapomniany.


Zakończmy to, czego jeszcze nie zaczęliśmy.


Chciałabym obejrzeć "Amelię". Wśród bliskich.
Położyć się na kanapie i płakać.
Marzyć, że mi też może się tak poszczęścić...

Nie mam nic do powiedzenia Ci.
Nie mam nic do powiedzenia...

środa, 27 stycznia 2010

Zmęczona.
Szkołą.
Życiem.

Nie jestem w stanie skupić się na jednej myśli.

"Czy jestem winny, jeśli tylko powiedziałem, że jest brzydka?
Czy jestem winny, bo nie umiałem zareagować?"


You spent half of your life trying to fall behind
You’re using your headphones to drown out your mind

wtorek, 26 stycznia 2010

Wszystko zaczyna mnie nudzić.

Miało być lżej, a wcale nie jest.
Najchętniej przeleżałabym w łóżku cały tydzień.

Nie radzę sobie w życiu.
Wstydzę się poprosić o pomoc...

Marzenia jednak się nie spełnią.

Jestem furiat oczekujący cudów, bez trudu,
Całą parą, nie dając spać sąsiadom.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Ale dziwnie.

Przecież wszystko jest takie, jak sprzed kilku miesięcy.
Skąd ta nagła zmiana? Skąd chęć lub niechęć do mojej osoby?

Jutro będzie ciekawie. Jestem tego pewna.

A ić sie utop!
To-nie wszystko, a ja z głową ponad wodą płynę dalej,
To-nie wszystko, ale wszystko powiedziane między nami.

niedziela, 24 stycznia 2010

Dwa cztery. Zero jeden. Dwa zero jeden zero.


Poniedziałek, wtorek i koniec katorgi.
Jutro nie będę miała na nic czasu.
A we wtorek czeka mnie 45 minut z niewdzięczną matmą.


W tym tygodniu postaram się. Bardzo bardzo.
Dzień beze mnie będzie dla nich dniem straconym.

I o.


Ile razy byłeś ciałem zanurzonym w dzikie krzaki ciepłą nocą
I rzygałeś marzeniami za 3 złote co przynoszą wiśni smak.

czwartek, 21 stycznia 2010

Życie przekręcone na lewą stronę.
Hmm, a może na prawą?

Pragnę poprawić tę relację. Z całego serca.
Chyba jestem na dobrej drodze.
Ten dyskretny uśmiech.
I spojrzenia...

Jutro chcę zostać doceniona.
Nie na próżno marnowałam kilka godzin.

Niech nikt nie próbuję mi wmówić, że nie będzie dobrze.


Zasypiam w Twoim swetrze,
Chcę pachnieć Tobą cała.

środa, 20 stycznia 2010

Sytuacje bez wyjścia.

Nagle przychodzi coś miłego, a już po kilku minutach świat wali mi się na głowę.
Wszystko co wspaniałe legnie w gruzach, inni każą cieszyć się z życia...

Nie potrafię ukryć się przed losem.


Powiedz mi jak to jest.
Chowasz się, pod kołdrą z kotem śpisz,
Do rana masz czas...

poniedziałek, 18 stycznia 2010

W szkole beznadziejnie, poza szkołą - do zniesienia.

Wreszcie powiedziałam jej w twarz co myślę.
A i tak pewnie uznała, że tylko żartuję...

Edward.
Jedyna istota, która zawsze mnie wysłucha.
I cieszy się, gdy zwracam na niego uwagę.
Uwielbiam go.

I'm developing my sense of humor,
Till I can laugh at my face beneath your feet.

niedziela, 17 stycznia 2010

Weekend jak każdy inny.
Kompletnie zmarnowany.

Nie rozumiem jak można cieszyć się z rzeczy, które mnie doprowadzają wręcz do płaczu...

Tylko ferie mogą mnie powstrzymać od samozagłady.
Dwa tygodnie w innym środowisku, wśród obcych ludzi, którym nie zależy na zniszczeniu mi życia.
Ale one nadejdą dopiero w lutym...

Byle przetrzymać do końca miesiąca.
A później ucieknę.
Od wszystkiego z czym zmuszona jestem stykać się codziennie

I know the pieces fit
'Cause I watched them fall away

czwartek, 14 stycznia 2010

Niepomyślna próba bycia sobą.

Kolejna sytuacja, która nie da mi spokoju przez najbliższe kilka lat.
Totalna kompromitacja.
I jeszcze te zgryźliwe komentarze...

Muszę mniej jeść. I nie angażować się w nic.
Szkoda czasu.


Powiedzieć to samo,
To cofnąć się, czy stanąć?

wtorek, 12 stycznia 2010

Wtorki są beznadziejne.

Dziękuję, że jednak ktoś próbuję się do mnie przybliżyć. Bardzo, bardzo.

Brak mi odwagi.
A może wy zróbcie pierwszy krok?


Za oknem minus pięć
Nie kocham Cię już.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jeden dzień wolnego.
Nic ważnego nie miało się w szkole zdarzyć, więc mogłam sobie na to pozwolić.


Śnieg.
Dużo śniegu.
Nie wiem jak dojdę jutro do szkoły.
Chyba wyjdę pół godziny wcześniej...
Ale i tak kocham zimę.

Mam ochotę na kruche ciasteczka, ciepłe kakałko, dobry film i gromadkę przyjaciół.


Control yourself,
Take only what you need from him.

niedziela, 10 stycznia 2010

Zła kondycja psychiczna.
Skreślam kolejne pozycje z listy osób, którym mogłam choć trochę ufać.
Wszyscy potrafią tylko krzywdzić...

WOŚP.
Suma uzbieranych pieniędzy: 301,5 zł.
Z roku na rok coraz gorszy wynik.
I jeszcze zdanie sobie sprawy, że nie warto próbować odnowić dawną przyjaźń.

Konieczne są zmiany.
W wyglądzie, w zachowaniu.
Wolę być zimną suką, niż pieprzyć sobie życie przez uszczęśliwianie innych.
Koniec z tym wszystkim.




Look into my eyes,
It's the only way you'll know I'm telling the truth.

piątek, 8 stycznia 2010

Koniec pewnego etapu. Chyba tego gorszego.

Teraz trzeba czerpać z życia garściami.
Wiedzieć co się chce. Co jest ważne.
Wtedy się uda.

Dziwna niepewność. Takiej jeszcze nigdy nie doświadczyłam.

I nie wiem co myśleć.
Przecież powinnam być pewna, że będzie dobrze. Wszystko poszło tak jak powinno.

Ale ja się boję.
Przeraźliwie.

A dzisiaj też było miło...


This is our decision to live fast and die young.
We've got the vision, now let's have some fun.

czwartek, 7 stycznia 2010

I do przodu.

Pfff.

Piątek i koniec szkolnej katorgi!
Wystarczy przeżyć jutrzejszą chemiczną masakrę...

Hmm, czyżby ludzie przypomnieli sobie o moim istnieniu?

To miłe.
Ale mam nadzieję, że nie chwilowe.

Więc
kokodżambo i do przodu!

Wolę teraz hałas,
Cisza nie uspokaja.

wtorek, 5 stycznia 2010

Argh, mam dość! Nie mam siły się uczyć!

Ostatnie dni przed radą pedagogiczną i nagle okazało się, że mogę mieć lepsze oceny. Stać mnie podobno na więcej niż same 2 i 3. Przez 3 dni zmuszają do nauki chemii, biologii, historii, fizyki, polskiego...

Czuję, że się nie wyrobię...
Więc liczę na litość nauczycieli.


Dziś róbcie wszystko byle jak.

Zaśnij spokojnym psem
I zaufaj na komendę.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Strach uzasadniony.
Jutro może być gorzej.

Dzień drapania się w łokieć.

Uśmiechnij się do mnie, porozmawiaj.
Przecież wiesz, że na to czekam.

Teraz mamy czas
zgubić się i zatrzeć ślad.

niedziela, 3 stycznia 2010

Boję się jutra.

Słońce nie operuje tu mocno,
a ludzie uśmiechają się sporadycznie.

Ona coraz śmielszą ma chęć
I w kuchni palnik z gazem

piątek, 1 stycznia 2010

Coś trzeba napisać.
Tak na dobry początek roku.

Impreza sylwestrowa - niczego sobie. Byłoby wspaniale, gdyby nie nagła histeria pewnej koleżanki...

Ale spoko. Nie żałuję, że się tam wybrałam.

Najlepszego w 2010 roku!

I niech nowy rok będzie lepszy od poprzedniego. :>

Bo taki podzielony na części jestem, zupełnie do niczego,
poskładaj tak, jak dziecko składa klocki lego.